-
W Fabryce Papieru w Czerwonaku istniała świetlica, którą udostępniano większemu gronu mieszkańców. Niczym jedna, wielka rodzina oglądaliśmy Dziennik Telewizyjny, potem dzieci wychodziły i oglądano Cobrę.
-
Gdy byłam młodą panienką chodziłam z przyjaciółmi do Fabryki Papy, gdzie znajdował się jeden z nielicznych wówczas odbiorników telewizyjnych. We wspólnym gronie oglądaliśmy wieczorami programy tv.
-
Przy okazji niektórych fotografii tu zamieszczonych, wspominano o życiu jakim tętnił teren nad rzeką Wartą. Ja pamiętam, że jako dzieciak pędziłem krowy nad Wartę, wypasając je w towarzystwie dzieciaków z sąsiedztwa.
-
Przy okazji niektórych fotografii tu zamieszczonych, wspominano o życiu jakim tętnił teren nad rzeką Wartą. Ja pamiętam, że jako dzieciak pędziłem krowy nad Wartę, wypasając je w towarzystwie dzieciaków z sąsiedztwa.
-
Wielką frajdę sprawiał nam z kolegami pobyt w porcie przy elewatorze podczas rozładunku zboża z przywożących je Wartą barek. Mogliśmy przebywać na barkach w lukach ładunkowych oraz sterówce. Poznawaliśmy nowych ludzi , którzy byli marynarzami z różnych krajów.
-
Mile wspominam lata 5o-te, gdy jako dziecko wypatrywałam przy ulicy Gdyńskiej konika z wozem, który przyjeżdżał z Głównej. Był to piekarz - p. Janowski, który codziennie przywoził świeże, pachnące pieczywo i lody.
-
Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłem do sklepu przy Spółdzielni mielić kawę. Nie było wówczas kaw rozpuszczalnych a na blacie sklepowym stał wielki młynek do kawy, z którego korzystano za darmo. Cały sklep pachniał wówczas kawą!
-
W latach 70/80 co roku w okresie letnim żołnierze radzieccy rozstawiali na Dziewiczej Górze sprzęt radiowy i łącznościowy.
-
Pamiętam dzisiejszą ulicę Gdyńską - brukowaną, obsadzoną po dwóch stronach czereśniami, które kwitły na wiosnę, a latem zbierane z nich były owoce....
-
Pamiętam ulicę Leśną pełną fiołków w maju. Wszystkie okoliczne dzieciaki robiły z nich bukieciki na Dzień Matki. A było to prawie pięćdziesiąt lat temu.